Klimaty Łagowskie – zapowiedzi tekstów

Październik 7, 2016 Marcin Tagi: ,

0

Klimaty Łagowskie – zapowiedzi tekstów

Coś nowego!

W związku z tym, że współpracujemy z redakcją Klimatów Łagowskich postanowiliśmy publikować zapowiedzi nadchodzących tekstów, które pojawią się finalnie na stronie klimatylagowskie.pl. Na początek, „Nasza sąsiednia wieś Koryta/Koritten”. Tekst pojawi się w języku polskim oraz oryginalnym, niemieckim.

Pora była letnia, sobotnie popołudnie przed ostatnią wojną, a rzecz dzieje się w Torzymiu, moim mieście rodzinnym. Gdy wszystko było już porobione, szedłem do mego ogrodu, by doglądnąć i pielęgnować młode drzewka owocowe, krzaki jagodowe, pomidory itd. Do granicy mego ogrodu przylegał ogród szkolny i często nauczyciel Unverdruß, gdy oporządził już swoje grządki, przystawał i wtedy wymienialiśmy nasze poglądy.
Mój wzrok pokierował się ku pobliskiemu cmentarzowi i nagle widzę, jak zza stodoły Sümann’a wynurzył się nasz przyjaciel Franek Witzke. Trzymając ręce z tyłu przybliżył się powolutku, jak to się zwykle czyni, gdy rozkoszujemy się wolnym czasem po zakończeniu prac. Najpierw pozrzędził chwilę, łażąc po moim ogrodzie, wszędzie miał coś do wyrwania, po czym spytał, co mam na jutro, czyli w niedzielę, w planie. Nie miałem nic. Wobec tego powinienem się wybrać z nim na ryby; on chciałby przy tak pięknej letniej pogodzie wybrać się do Gerlach’ów za Kolonią Raków i spędzić tę piękną niedzielę nad jeziorem Malcz. Któż nie miałby na coś takiego ochoty? Tak więc umówiliśmy się, że wyruszymy (na rowerach) dostatecznie wcześnie, a teraz wracaliśmy do siebie przez zieleniejące i kwitnące podwórza z kurami. Z pobliskiej wieży kościelnej dzwony zapowiadały niedzielę. Był cudowny spokój, wkoło cisza, tylko od czasu do czasu przerywana odgłosem pracującej kosy, co też brzmiało niczym muzyka na koniec dnia pracy. kl

Źródło:


Powiązane: